Swing trading kontra trading dzienny – czym się różnią?

Sposobów handlu jest niemal tyle, ilu uczestniczących w rynku traderów, jednak w dużym uproszczeniu, można podzielić ich na dwie główne grupy — inwestorów krótkoterminowych i tzw. swing-traderów, starających się mnożyć środki w dłuższych trendach, trwających od kilku dni do kilku tygodni, miesięcy lub nawet lat. W środowisku istnieje przekonanie, że długoterminowe inwestycje na giełdzie przekładają się na dużo lepsze rezultaty i są jedynym właściwym sposobem handlu — czy znajduje pokrycie w rzeczywistości?

Swing trading kontra daytrading.

Swing trading reklamowany jest nie tyle jako sposób dodatkowego zarobku, ile styl życia. Wstajesz, kiedy chcesz, poświęcasz ledwie kilkanaście minut na przejrzenie wykresów cen, po czym zajmujesz się czymś przyjemniejszym. Taka wizja przyciąga przede wszystkim osoby, które bardziej niż trading, interesuje szybki zarobek na giełdzie, który jest zwyczajnie niemożliwy, o ile nie mylimy zarabiania pieniędzy z hazardem.

To prawda, że istnieją traderzy, którzy poświęcają na handel niewiele czasu, osiągając lepsze wyniki niż 95% spekulantów dziennych, jednak jest tak tylko dlatego, że wcześniej zdołali oni wykształcić potrzebne nawyki. Droga na skróty nie istnieje i jeśli trading w najmniejszym stopniu nie pociąga nas od strony technicznej, z szacunku do własnych pieniędzy, lepiej dać sobie spokój.

Analiza techniczna, a informacje fundamentalne.

Jedynie niewielki ułamek daytraderów osiąga regularne zyski i właśnie to stanowi częsty argument za przejściem do przeciwnego obozu. Potencjalne, spore profity rzędu kilku-kilkunastu procent miesięcznie w tradingu dziennym, są obśmiewane i spotykają się z tą samą kontrą:

– “Warren Buffet osiąga jedynie do 20% rocznie, lepsze wyniki są niemożliwe”.

Podkreślmy — Warren Buffet nie jest traderem na giełdzie, tylko inwestorem długoterminowym, a jego działania wykorzystują środki tak duże, że handel dzienny nie miałby w ich przypadku żadnego sensu. W tym momencie zatrzymamy się na chwilę, by nakreślić wyraźną różnicę między daytradingiem a inwestycjami na dłuższych dystansach.

Daytrading — poletko nieodpowiedzialnych hazardzistów?

  • gra na giełdzie w tym wydaniu w sporej mierze opiera się o tzw. momentum, czyli siłę pędu rynku, która pcha cenę w określonym kierunku, zwykle na krótkich dystansach
  • w poprawnej formie opiera się na analizie przepływu zleceń, która jest zdolna, do przewidywania ruchów o niewielkim zasięgu
  • wymaga biegłej umiejętności czytania wykresów świecowych/słupkowych i zrozumienia procesów aukcyjnych
  • wskazana jest elementarna wiedza ekonomiczna, zrozumienie korelacji cen instrumentów i wpływu wiadomości ze świata gospodarki na rynek
  • przy zachowaniu średniego ryzyka rzędu 1-2% całości dostępnych środków na pozycję, spory potencjał zarobkowy i przy tym — większe ryzyko znacznego obsunięcia kapitału
  • ze względu na ilość otwieranych pozycji i krótki okres realizacji zysków/strat, nie musi wymagać dużych nakładów finansowych, a nawet niewielkie środki, w rękach doświadczonego spekulanta, mogą zostać pomnożone w relatywnie krótkim czasie.

Swing trading, czyli “bezpieczna giełda”.

  • w przypadku wielomiesięcznego trzymania pozycji w portfelu, wymaga kompleksowej wiedzy ekonomicznej i prowadzenia regularnych analiz fundamentalnych, które dokładnie prześwietlą interesujące nas akcje giełdowe.
  • wymaga wiedzy na temat skutecznej dywersyfikacji portfela i technik zarządzania ryzykiem
  • skuteczność nawet zaawansowanych koncepcji z dziedziny analizy technicznej bywa na długim dystansie mocno ograniczona
  • przy zachowaniu ryzyka rzędu 1-3% kapitału na pozycję, bywa bezpieczny, jednak i potencjalne zyski są względem daytradingu zdecydowanie mniejsze.
  • by być opłacalnym przy jednoczesnym zachowaniu maksymalnego bezpieczeństwa, wymaga większego kapitału, przy czym — jeśli chcemy utrzymywać się z tradingu tego typu, kwoty wkładu minimalnego zaczynają się od kilkuset tysięcy złotych.

Trzymane długo akcje giełdowe czy krótkoterminowe inwestycje na giełdzie — co wybrać?

Myślę, że większość osób parających się tradingiem dziennym, w którymś momencie kariery myśli o inwestycjach długoterminowych. Idealny scenariusz zakłada więc, że większe środki zarobione podczas handlu w ciągu dnia, lokujemy później w starannie wyselekcjonowane akcje spółek giełdowych. Takie podejście wydaje się sensowne także dlatego, że daytrading bardzo często jest poligonem dla przyszłych inwestorów, a wiedza, którą wówczas nabywają, okazuje się bezcenna podczas budowy portfeli, kiedy to pozwala spojrzeć na instrument także pod kątem technicznym.

Jeśli jednak już teraz dysponujesz odpowiednimi środkami, a analiza fundamentalna interesuje Cię dużo bardziej niż niuanse wahań cen, po zakończonym sukcesem treningu z wykorzystaniem konta demo gry na giełdzie, możesz spróbować handlu długoterminowego. Pamiętaj jednak, że wiedza z dziedziny tradingu dziennego w wielu momentach wciąż okaże się niezbędna i przyswajanie podstawowych zagadnień takich jak teoria aukcji czy metoda Wyckoffa, są etapem, którego nie sposób ominąć.